Ostrava CUP Ostrava CUP

AMBASADOR LUKÁŠ POBOŘIL

Nasz turniej pisze swoją historię od niewiarygodnych 26 lat i w tym czasie widział dorastanie tysięcy talentów. Mało kto jednak potrafił zamienić swoje dziecięce marzenia w rzeczywistość tak, jak nasz tegoroczny ambasador, Lukáš Pobořil. Zawodnik ekstraligowego zespołu FBC Ostrava został ambasadorem męskiej części 26. edycji Ostrava Cup. Sam kiedyś jako mały chłopiec walczył o medale na naszych boiskach, przeżywając pierwsze unihokejowe emocje. Dziś powraca jako utytułowany gracz, by inspirować nowe pokolenie.

Ostrava Cup

Cześć Lukáš, pamiętasz swój pierwszy Ostrava Cup?
Cześć wszystkim. Po tak długim czasie to niemal nadludzki wyczyn, ale jeśli się nie mylę, było to gdzieś na przełomie kategorii młodzików i starszych uczniów. Wszystkie te lata i niezliczone godziny na boisku zlewają się w jeden rozdział. Są jednak przeżycia, których nie zapomnę – mecze w upalne letnie dni, przerwy z kolegami z drużyny czy spanie na materacach w siłowni.

Miałeś wtedy jakiś rytuał lub „talizman na szczęście”? Co było Twoją największą motywacją?
Nie miałem talizmanu i nie mam go teraz. Staram się nie obciążać głowy takimi rzeczami przed meczem. Jedyne, o czym warto wspomnieć, to że gdy wyszedł mi jakiś mecz, starałem się robić wszystko podobnie przed kolejnym. To właściwie zostało mi do dziś, ale staram się od tego odcinać. Wolę wierzyć w to, co wytrenuję i co mogę kontrolować na boisku. Co do motywacji – od dziecka wiedziałem jedno: chcę być najlepszy w tym sporcie z dziurawą, plastikową piłeczką. To się nie zmieniło. Dążenie do marzeń to wciąż moja największa motywacja.

Czy jako dziecko stresowałeś się przed meczami? Masz trik na tremę przed pierwszym gwizdkiem?
Kiedyś tak, teraz już na szczęście nie. To nieodłączna część sportu, ale z czasem nauczyłem się nie brać tego tak poważnie, rozluźnić się i skupić tylko na TEJ trwającej chwili. Przed samym gwizdkiem moim trikiem było zamknięcie oczu na moment, kilka głębokich oddechów i zatrzymanie się. Potem ruszałem do akcji. :)

W czym takie turnieje najbardziej pomogły Ci w rozwoju? Co byś powiedział, gdyby ktoś wtedy Ci rzekł, że zostaniesz ambasadorem?
Takie turnieje to świetny sposób na zdobycie dużego doświadczenia meczowego w krótkim czasie, porównanie się z graczami z całego kraju i zagranicy. To szansa na znalezienie słabych punktów i po prostu cieszenie się unihokejem. Co do drugiej części pytania – byłbym zachwycony, ale myślałbym, że ta osoba po prostu zmyśla.

Co przekazałbyś najmłodszym graczom, którzy startują w turnieju po raz pierwszy?
Przede wszystkim bawcie się dobrze! Poznajcie nowych przyjaciół, cieszcie się grą i nie pozwólcie, by cokolwiek zniechęciło Was do sportu. Dążcie do celów krok po kroku. To długi proces, a Wy jesteście na samym początku. I ważne przesłanie: Nie bójcie się popełniać błędów.

Lukaš Pobořil

„Szybki kwestionariusz” (jednym słowem)

  • Drybling czy strzał z klepki? Drybling
  • Zwycięstwo 1:0 po walce czy szalone 10:9? 1:0
  • Owijka: czysto biała czy kolorowa? Biała
  • Nowy kij czy stara, „wygrana” perełka? Nowość
  • Śniadanie: płatki czy parówka? Kaszka ryżowa 😁
  • Droga na mecz: słuchawki czy motywowanie w grupie? Słuchawki
  • Ulubiony kolor koszulki, w którym grałeś? Biały
  • Złoty medal czy tytuł MVP? Idealnie oba
  • Unihokej oznacza dla mnie: Życie
  • Na turnieju najbardziej czekam na: Pełne ostrawskie hale

Partnerzy